Stracimy linię kolejową i rowerową ścieżkę?

Kolejny raz powraca temat nieczynnej już „Szczucinki”. Po raz wtóry nasi liderzy polityczni przerzucają jedni na drugich odpowiedzialność i trudno jest się im opowiedzieć w sposób jednoznaczny. Na stronie Urzędu Miasta Dąbrowa Tarnowska pojawiała się sonda, w której miasto pyta, czy mieszkańcy są za likwidacją infrastruktury kolejowej i budowy ścieżki rowerowej czy pozostawienie linii kolejowej wraz z konsekwencjami z tego tytułu dla miasta, czyli de facto dla mieszkańców. Większość, ku mojemu zdziwieniu, jest za pozostawieniem resztek torów i przejazdów kolejowych. Oddala to szansę na jakiekolwiek rozwiązanie tej kwestii. Na szczęście sonda będzie narzędziem doradczym, a jej wynik nie będzie obligatoryjny dla władz.

Busy vs kolej?

Kolej przez ostatnie dekady odczuwalnie się zmieniła. Polepszana jest infrastruktura głównych linii, którymi kursują pociągi Intercity i Intercity Premium. Na te elementy kładziony jest największy nacisk i fundusze. W dalszej kolejności są mniej uczęszczane trasy i tabor, który tam się porusza. Reaktywacja w kształcie z przed lat tej linii w mojej opinii nie ma kompletnie sensu. Szczucin-Tarnów to trasa, która obsługiwana jest przez prywatnych przewoźników busów. Kiepskie umiejscowienie przystanków kolejowych (zdala od centrum) i dworzec tarnowski nie mogą konkurować z zatrzymującym się busem w każdej miejscowości, a w Tarnowie na ostatnim przystanku  – blisko dworca PKP – wysiada jedynie garstka ludzi. I na pewno nie jest to argument za budową kolei.

Budowa od nowa całej linii.

Pięknym słowem, jakim posługują się zwolennicy przywrócenia „Szczucinki”, którym sam się posłużyłem wyżej – jest reaktywacja. Niestety to nie będzie reaktywacja, tylko budowa wszystkiego od nowa. Jeśli ktoś przynajmniej w trzech miejscach widział przejazdy kolejowe, to wie, o czym piszę – w tych miejscach rosną już drzewa, wygląda to jak las na nasypie. To nie tylko rozbiórka starej infrastruktury, ale budowa przystanków, peronów, zwrotnic, rogatek, świateł. Potrzebne są remonty a w niektórych miejscach od nowa budowa dróg i chodników dojazdowych do przystanków.. Tak naprawdę, obecnie jest tylko nasyp i to zapewne w wielu miejscach wymagający remontu. Władze mówią, że budowa ścieżki oznacza,  że tędy nie pojedzie już nigdy pociąg, ale czy teraz ma szansę tamtędy przejechać? Odpowiedź jest oczywista. I jeśli teraz nie zostanie stworzona ścieżka rowerowa, która – owszem, zlikwiduje istniejącą, ale nieużyteczną infrastrukturę – to dalej ten teren będzie stał i straszył mieszkańców. Ścieżka to nie likwidacja nasypu, ale danie drugiego życia tej trasie w innej rzeczywistości niż kiedyś.

Coraz więcej rowerzystów i zewnętrzne pieniądze

Wyjeżdżając na ulice powiśla w okresie letnim czy wiosennym możemy spotkać setki rowerzystów, którzy korzystają z aktywnych form wypoczynku. Jest ich coraz więcej, a obserwując trend, który jest na zachodzie Europy to będzie ich liczba się zwiększała. Młodzi i starsi, wszyscy wsiadają na rowery i korzystają z uroków naszego regionu. Trzeba umożliwić rowerzystom bezpieczną jazdę. Dzięki takiej ścieżce mają szansę na naprawdę bezpieczne poruszanie się ze znacznie zmniejszoną możliwością kolizji. Ścieżek rowerowych w naszym powiecie nie ma dużo, zatem budowa tej konkretnej to szansa na wykorzystanie pieniędzy nie z naszych powiatowych czy gminnych budżetów, a z kasy województwa. Małopolska – i za to należą się jej wielkie gratulacje – postawiła na rowerzystów i zapewne nie szczędziłaby pieniędzy na ten odcinek, który byłby wyjątkowy w swoim rodzaju.

Przejazdy – straszak na kierowców?

Przejazdy kolejowe na „Szczucince” to bolączka dla kierowców. W wielu miejscach nadal ustawione są znaki STOP i krzyże świętego Andrzeja, które ostrzegają przed przejazdem. No ktoś musiałby być naprawdę człowiekiem głębokiej wiary, aby uwierzyć w to, że opatrzność wypuści pociąg z tych krzaków i drzew. Najwidoczniej policja jest bardziej uduchowiona, niż przeciętny kierowca i czuwa nad „bezpieczeństwem” kierowców w tych miejscach. Zdarzają się zatrzymania przez drogówkę osób, które nie zatrzymują się na przejazdach np. w Oleśnie czy Dąbrówkach Breńskich. Jest STOP to trzeba się zatrzymać, tak mówi prawo, które musi być bezwzględnie egzekwowane.

Tylko miłośnicy i sentymentaliści za?

Chęć uruchomienia linii kolejowej od nowa to w dużej części pomysł miłośników tego środka transportu, którzy działają bardzo prężenie – szczególnie na facebook’u – w związku z uruchomieniem „Szczucinki”. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju kaprys, gdyż odpowiedzialność finansowa za nierentowną linię spadnie na samorządy, a więc przełoży się na zabranie pieniędzy z innych części budżetu, które mogłyby zostać przeznaczone np. na remonty dróg. Zapewne również kampania miłośników kolei doprowadziła do tego, że na dzień dzisiejszy większość zagłosowało na NIE dla ścieżki rowerowej. Pojawił się również pomysł drezyn rowerowych na  obecnym torowisku, które jeśli jest – to jego stan jest fatalny i wymaga remontu. Dla mnie pomysł kompletnie nie trafiony. Po pierwsze to nie tylko koszt budowy infrastruktury, ale również zarządzanie tym obiektem turystycznym. Niestety nie ma dwóch torowisk w jedną i drugą stronę, jest jedno. Znów sztab ludzi musiałby czuwać na tym, żeby nie doszło do kolizji, dbać o bezpieczny przejazd przez drogi. To kolejne niepotrzebne koszty… Rozumiem wielki sentyment części mieszkańców, ale podczas wydawania publicznych pieniędzy nie powinno się jedynie patrzeć przez pryzmat uczuć. Ważna jest przede wszystkim praktyczność pewnych rozwiązań dla przyszłych pokoleń.

Tarnów nas odwiedzi – spokojne powiśle

Spokojny teren Powiśla Dąbrowskiego to doskonałe miejsce na odpoczynek dla mieszkańców Tarnowa i okolic. Nie bójmy się iść z duchem czasu, otwórzmy się turystycznie! „Szczucinka” stała się sentymentalnym spojrzeniem w przeszłość dla pewnych pokoleń mieszkańców, którzy się nią poruszali, a nie realną alternatywą komunikacyjną dla przyszłych pokoleń. Myślę, że znaczna część młodego pokolenia chciałaby takiej zmiany i pozbycia się problemu, jaki jest teraz, a więc zarośniętej, zaniedbanej infrastruktury kolejowej. Od linii kolejowej jest niedaleko do dąbrowskiej synagogi, starego kościoła, 5 km do Zalipia, 500 m do kompleksu dworkowego w Brniu, 200 m do okopów szwedzkich w Ćwikowie, 500 m od Muzeum Drogownictwa w Szczucinie. Mieszkańcy powiśla będą mogli również odwiedzić Tarnów, pojechać nad Wisłę czy Dunajec, ponieważ brzegami tych rzek będą biegły trasy rowerowe. Na razie wygrywają zwolennicy nierentowanej i problematycznej linii kolejowej. Mieszkańcy mogą jeszcze głosować do 30 kwietnia na stronie urzędu w tej sprawie. Link poniżej. Do dzieła!

(Marek Mosio)

GIF-Sonda-Internetowa-www_dabrowatar_pl

 *Artykuły w dziale felietony/komentarze/opinie są przedstawieniem poglądów i opinii jego twórcy. Nie jest to stanowisko redakcji oraz żadnej instytucji czy organizacji, ale jedynie wyrażenie zdania autora.