Oni straca stanowiska- (2)

Zapowiedź prezesa

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział zmiany w ordynacji wyborczej. Rzadko się zdarza, by słowa liderów politycznych mogłyby tak bezpośrednio wpłynąć na lokalne sprawy. A konkretnie na kilka.

Transparentność

Chodzi głównie o zwiększenie transparentności przebiegu samego głosowania. Byłyby to np. kamery w lokalach wyborczych, które transmitowałyby przebieg głosowania oraz liczenie głosów czy przezroczyste urny wyborcze. Te zmiany są potrzebne, szczególnie streamowanie z lokali wyborczych i nagrywanie przebiegu. Dziwię się, że pomysł ten jeszcze nie został wprowadzony. Przy dzisiejszym postępie technologicznym jest to ani drogie, ani wielkie przedsięwzięcie. Wytrąciłoby to próby blokowania mediom relacji z lokalu wyborczego, czego sam byłem nie tylko świadkiem, ale również uczestnikiem.

Lokalne problemy

Podczas wyborów do parlamentu na jesieni 2015 roku nie pozwolono mi filmowania w jednym z lokali wyborczych w gminie Gręboszów. Sytuacja była dość dziwna, gdyż polecenie wydawał przewodniczący, który po moim sprzeciwie poinformował, że wzywa policję, której w końcu nie wezwał. Zatem zapytałem komisji: wolno, czy nie wolno. I tutaj jeszcze większe zaskoczenie – zdania były podzielone. Jedna z osób kiwała, że wolno, inna – że nie. Poprosiłem o podstawę prawną, bez skutecznej odpowiedzi. Po utarczce z panem przewodniczącym opuściłem lokal, gdyż nie było sensu się sprzeczać, tym bardziej, że nie działo się tam nic spektakularnego. Trzeba nadmienić, że media mogą filmować w lokalu wyborczym. No ale…

Przykład ten dobitnie pokazuje, że z transparentnością podczas naszych wyborów jest bardzo krucho. Ciekawe, ilu innych przewodniczących odmówiło mediom takiej możliwości.

Tylko dwie kadencje dla wójtów, burmistrzów i prezydentów

Kolejną zmianą, która może jeszcze w mocniejszy sposób wpłynąć na lokalną społeczność to wprowadzenie kadencyjności na wykonawczych stanowiskach samorządu gminnego: wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Ograniczenie byłoby do 2 kadencji.

Wszyscy wójtowie w powiecie dąbrowskim zakończą urzędowanie?

Jeśli takie prawo będzie wprowadzone w życie, to uwzględniając dotychczasowe staże na stanowiskach, włodarzy gmin w powiecie dąbrowskim, tylko w dwóch samorządach kandydaci na przedstawicieli mieszkańców mogliby brać bierny udział w wyborach. Byliby to obecni burmistrzowie Dąbrowy Tarnowskiej i Szczucina. Oni niecałe 3 lata temu zostali wybrani na pierwszą kadencję, a proponowane zmiany mówią o maks. 2 kadencjach na tych stanowiskach. Zatem opuścić swoje urzędy musieliby włodarze: gminy Bolesław Kazimierz Olearczyk, gminy Gręboszów Krystyna Świętek, gminy Mędrzechów Krzysztof Korzec, gminy Olesno Witold Morawiec oraz gminy Radgoszcz Marek Lupa. Nie trudno zauważyć, że większość z wymienionych nazwisk to osoby z Polskiego Stronnictwa Ludowego i reforma ta mogłaby najmocniej uderzyć właśnie w tę partię.

Prawo po właściwej stronie

Wprowadzenie kadencyjności tym samorządowcom z uwzględnieniem ich stażu mogłoby być sprzeczne z zasadami prawnymi lex retro non agit – a więc prawo nie działa wstecz. Jednak w obecnej sytuacji dla partii rządzącej nie ma rzeczy niemożliwych.

Wietrzenie samorządów

Wprowadzenie nowych przepisów pewnie uaktywniłoby inne partie czy komitety, które w gminach czekają na odpowiednią chwilę do sięgnięcia po fotele wójtów czy radnych. Byłaby to swego rodzaju lokalna rewolucja, która zmieniłaby oblicze powiatowej sceny politycznej. Wójtowie wymienionych gmin nie mogliby ponownie kandydować; są na tych stanowiskach od momentu, kiedy istnieje samorząd, wielu już ponad 3 kadencje. Wprowadzenie daje możliwość na „odświeżenie” samorządów, mówiąc kolokwialnie „przewietrzenie”. Każda władza się wypala, a często wyrodnieje. Widać to na poziomie ogólnopolskim, ale te same mechanizmy działają niżej –  jednak są słabo kontrolowane. Nie mówię, że tak jest w powiecie dąbrowskim, ale widać zmęczenie wielu samorządowców. W gminach wykonuje się dużo większą pracę oraz bierze się dużo większą odpowiedzialność niż posłowie w parlamencie. Samorządowcy słyszą głos zwykłych mieszkańców. Podniosły się głosy również o wprowadzenie kadencyjności w sejmie. Jednak wymiana elit sejmowych stanie się faktem, a ludzie z samorządów będą trafiać wyżej – właśnie po tych 8 latach pracy. Staną się łakomym kąskiem dla partii, które będą chciały popularnych ludzi umieszczać na listach wyborczych. Tym samym nastąpi również szybsza wymiana kadry parlamentarnej.

Braknie nam lokalnych elit?

Jednak sytuacja nie jest czarno – biała. Samorząd to praca, praca i praca. Do tego potrzeba kompetentnych ludzi, którzy będą w sobie łączyli wiedzę na temat gmin czy powiatu z odpowiednim doświadczeniem. I to może być większy problem, z którym mogą się zderzyć szczególnie małe gminy – problem ze słabością i alternatywnością elit. W ostatnich wyborach na wójta w Bolesławiu, Gręboszowie i Mędrzechowie włodarze nie mieli ani jednego kontrkandydata, tzn. że nie było tam takich ludzi, którzy uważaliby siebie za lepszych, bardziej kompetentnych i zdolnych do zjednania ludzi  wokół swojej wizji gminy. Ludzie nie garną się do samorządu, co spowodować może, że po kilkunastu latach braknie odpowiednich ludzi i będzie rządził komisarz albo słaby przedstawiciel ludu. Jednym z powodów jest migracja od początku lat 90-tych poza nasze granice, jak również do dużych ośrodków. Wielu „wójtów czy burmistrzów” wyjechało za chlebem za ocean czy na zachód Europy. Tutaj liczmy na to, że program 500+ zadziała bardzo prorodzinie.

Słowem podsumowania

Oczywiście są to wolne rozważania, na które trzeba patrzeć szeroko i nie udawać, że nie słyszy się pewnych argumentów. One są bardzo ważne w tej dyskusji, która niebawem nastąpi. Do wyborów już niedaleko. PiS już rozpoczęło przygotowania, inne partie również. To ostatni moment na wprowadzenie przepisów. Chaosu nam już dość w naszym kraju, dlatego transparentność jest bardzo ważna.

(Marek Mosio)